Obiegła ganek i, biorąc po drodze leŜący na ziemi kawałek cegły doszła do okna od
strony duŜego pokoju. Wybiła szybę i bez problemu dostała się do środka; wzięła z dywanu
spory kawałek szkła i poszła do łazienki; zatkała korkiem odpływ w niewielkiej wannie
i odkręciła oba kurki. Dźwięk wody mocno walącej w dno wanny wdarł się brutalnie w ciszę
nocy.
Po chwili była juŜ w wannie. Myślała o tym, jak robiła to ostatnio; o tym, Ŝe woda
była wtedy równie zimna i, Ŝe wtedy miała w ręku kawałek lustra zamiast szkła. Myślała
o tym jak niespodziewanie pojawiła się nad nią twarz Marka, jak powiedział jej, Ŝe wszystko
będzie dobrze i rzeczywiście było, tylko Ŝe nie zobaczyła go później ani razu, aŜ do tego dnia.
Myślała, Ŝe jeśli nie straciła go teraz na zawsze, to on znowu ją uratuje i znowu zniknie z jej
Ŝycia, a ona będzie z dnia na dzień wierzyła, Ŝe kiedyś go spotka i znów będzie zachód
słońca, szampan i piękne kłamstwa.
Nie wiedziała, w którym momencie wbiła szkło w swój przegub po raz pierwszy; po
prostu w pewnym momencie woda zrobiła się czerwona. Dokładnie tak jak wtedy. Później nie
mogła juŜ zatrzymać ręki zdzierającej szkłem resztki jej Ŝycia.