Krzyczała. Krzyczała tak, jakby to ktoś ją ciął i siłą trzymał w wodzie. Zagłuszyła
dźwięk zamka w drzwiach i w ostatnich chwilach świadomości, kiedy nie krzyczała juŜ,
a tylko patrzyła na brudny sufit i wyblakłe kafelki zobaczyła jak pochyla się nad nią czyjaś
twarz. Promyk nadziei dał jej jeszcze jeden oddech i dostrzegła tą twarz, która znikła nagle
z piskiem, którego nie usłyszała, ale to nie była twarz jej ukochanego, więc wiedziała juŜ, Ŝe
nie ma dla niej ratunku, Ŝe to jest prawdziwy koniec, a nie happy end.
***
Obudził się w szpitalu. Stał nad nim gruby lekarz o wesołej twarzy i brzydka
pielęgniarka, której nie zobaczyłbyś w Ŝadnym amerykańskim filmie.
- Miałeś fart chłopie – powiedział lekarz – Miałeś cholerny fart.
Później rozmawiał jeszcze chwile z pielęgniarką, po czym wyszli oboje obiecując, Ŝe
zaraz wrócą. Do sali weszli Adam i Karolina, nie uśmiechali się, nie trzymali za ręce, patrzyli
tylko smutnym wzrokiem na Marka.
- Przyszliśmy się poŜegnać – powiedział Adam – WyjeŜdżamy i pewnie więcej się nie
spotkamy. - Marek patrzył na nich, jakby nie wiedział, kim byli – Pamiętasz nas?