Bohaterowie zawsze przegrywają cz.8

by etekst.info

Słowa nie dochodziły do jego świadomości, nie w całości, tylko jako urywki. Minęła chwila zanim skrystalizowały się w głowie i zaczęły krąŜyć nie dając myśleć o niczym innym. „Miałeś szczęście” dudniło jak młotem, „miałeś szczęście… Miałem?”

***

Miał poważną minę; obok niego dumnie kroczyła krótko ścięta blondynka w grubym, zimowym płaszczu. Przeszli główną uliczką miasteczka, minęli knajpę na rogu, przeszli jeszcze kawałek, po czym skręcili w najwęższą chyba uliczkę, przy której stały tylko dwa domy. W milczeniu doszli na sam koniec, który był niepotrzebnie daleko od głównej ulicy i nikt w zasadzie nie potrafił powiedzieć, dlaczego akurat tak było. Teraz, zimą, wszystko wyglądało inaczej; może właśnie dlatego przyjechał tu dopiero teraz. Dom na końcu ulicy nadal był bladoniebieski, przed gankiem stała tabliczka z napisem „na sprzedaŜ” i odpowiednim numerem telefonu.
- Chyba nie chcesz tego kupić? – powiedziała
- To ostatnia rzecz, którą chciałbym kupić.
Nie weszli do środka, po prostu patrzyli chwilę na dom, po czym zawrócili. Zeszli na plażę, stanęli na chwilę w miejscu gdzie ścieżka wychodziła z lasu.

Analiza oglądalności witryny

Copyright © 2008. Designed by Free Flash Templates
Privacy Policy | Terms of Use | XHTML | CSS