- Czemu tu jesteśmy?
- Bo kupiliśmy bilet, wsiedliśmy do pociągu i wysiedliśmy na odpowiedniej stacji.
Zaśmiała się cicho, on jednak nadal miał kamienną twarz. W zasadzie nie pamiętała,
kiedy ostatnio sam się śmiał, to było chyba, kiedy się poznali i moŜe jeszcze parę razy
później, ale od kiedy znowu są razem nie zaśmiał się ani razu.
- To miejsce przypomina mi kogoś. Czy wierzysz w to, Ŝe moŜna kochać dwa razy?
- Tak
- I chyba masz rację. Inaczej Ŝycie byłoby cholernie niesprawiedliwe. – spojrzał jej
w oczy – to miejsce przypomina mi kogoś, kogo bardzo kochałem; tak jak się kocha tylko… -
zawahał się, nabrał powietrza w płuca i powiedział – tak jak się kocha pierwszy raz.
Spuścił głowę, ona przyglądała mu się bacznie, próbując wyczytać coś z jego
spojrzenia, on jednak unikał jej wzroku. Ruszył wzdłuŜ plaży i mówił dalej, a ona słuchała
uwaŜnie.
- To się zaczęło właśnie tutaj. Zaczęło się pięknie, przy zachodzie słońca i wśród
szumu morza. Później wróciliśmy do miasta, zabraliśmy oszczędności i ruszyliśmy w świat.
Pech chciał, Ŝe obrabowali nas jeszcze w pociągu.